Projekt 626

POMAGAMY DZIECIOM z rejonu Oaxaca, którym z powodu biedy, wyzyskiwania i braku bezpieczeństwa odebrano dzieciństwo.
DLACZEGO? Ponieważ pracują zamiast się uczyć, mieszkają w domach przypominających szopy, brakuje im materiałów do zdalnej nauki. W czasie pandemii dostarczymy im przybory szkolne, aby mogły uczyć się zdalnie i jedzenie dla ich rodzin.

21384 zł
cel 50000 zł

159
wspierających

O czym marzą dzieci w Meksyku

Trudna sytuacja dziewcząt

Siostra Diego

Młoda dziewczyna, która chciałaby skończyć szkołę i znaleźć dobrą, stałą pracę, nie ma łatwo. Jej społeczność nie jest temu przychylna. Kobieta Mixe powinna zajmować się dziećmi i domem, a nie szukać kariery. Stąd w młodych dziewczynach jest sporo lęku i czasem nawet nie chcą, dzielić się swoimi marzeniami.

Na szczęście siostra Diego ma wspaniałych rodziców, którzy chcieliby, żeby chociaż spróbowała. Myślę, że może w ten sposób przetrze szlaki dla kolejnych dziewczyn, które chciałyby się uczyć i robić coś innego.

Meksyk to kraj nie dla kobiet.

Kobiety nie czują się tu bezpiecznie.
Padają ofiarami przemocy fizycznej,
psychicznej i seksualnej.

Zamiast lekarza szaman

William

Od śmierci taty Wiliam nie jest zbyt rozmowny – mówi mama. Chłopiec spuszcza wzrok.
– Co się stało? – pytam trochę odważniej.
– Męża ukąsiła żmija, niestety po jednym dniu zmarł. Miał zaledwie 32 l.

Mama zarabia na życie sprzedając Totopos. Nie zarabia wiele, ale na podstawowe rzeczy wystarczy. Chce, żeby syn ukończył chociaż gimnazjum. Wszystko będzie zależało od tego, czy nikt w rodzinie się nie rozchoruje. Jeśli trzeba będzie kupować leki dla dziadków, to z nauki syna trzeba będzie zrezygnować.

Kuchnia to serce domu ludu Chinanteco.

W palenisku ogień utrzymuje się całą dobę,
żeby w każdym momencie można było
przygotować posiłek albo podgrzać kawę.

Zobacz film

Jedna izba do nauki, pracy i życia

Axel

Mama i tata siedzą przy maszynach do szycia. Kiedyś była to dla nich dodatkowa, druga praca, którą wykonywali po godzinach w domu, ale pandemia odebrała im ich pierwszą pracę. Szyją tradycyjne obrusy z motywami roślinnymi, które potem dostarczają do sklepów z pamiątkami w mieście oddalonym o 4 godziny drogi. Niestety popyt bardzo spadł przez brak odwiedzających, ale ciągle coś udaje się sprzedać.

Kiedy pytam mamę, jak się mają chłopcy, mówi, że sporo łobuzują. Nie mogą wrócić teraz do szkoły w Tlahuitoltepec, bo ta pozostaje zamknięta, a nauka w domu nie jest dla nich.

Pozory mylą

Rio Manso

Rio Manso jest bowiem pod wpływem jednego z większych karteli narkotykowych Meksyku. Wiele mężczyzn i kobiet ze wsi na co dzień zajmuje się narkobiznesem. I to właśnie kartel decyduje o tym, jak wygląda życie w miejscowości. To nie wszystkim się podoba, ale nikt nigdy nie ośmieli się sprzeciwić. Te ulice widziały już krwawe sceny strzelanin, w których ginęli członkowie kartelu i policjanci.

Mimo to ułuda szybkiego zarobku dużych pieniędzy skutecznie przyciąga do narkotykowego biznesu coraz młodsze osoby. Czasem strzelają do siebie nastoletni chłopcy.

W Meksyku rządzi kartel narkotykowy.

Salezjanie przestrzegają młodzież,
że praca w narkobiznesie może dać im szybkie
pieniądze, ale też szybką śmierć.

Marzenie o domu

Miguel i jego mniejsza siostra

Wchodzimy pod małe zadaszenie zrobione z kijów i zardzewiałej blachy. Widać, że w domu brakuje męskiej ręki. Deski są zbite byle jak, drzwi się nie domykają, prowizoryczny dach przecieka. Mama Miguela nie zaprasza nas do środka. W domku nie ma miejsca dla gości, to w zasadzie jedna izba, przedzielona zasłoną na nylonowym sznurze, która oddziela część dzienną od sypialni.

Przez niedomykające się drzwi dostrzegam rozłożone na stole kartki, kilka kredek, talerz z tortillą i trzy kolorowe kubeczki. Dzieci odrabiały lekcje, kiedy przyszliśmy.

Przede wszystkim edukacja

Salezjanie

Salezjanie prowadzą w regionie Oaxaca szkoły, głównie podstawowe, bo chcą nauczyć dzieci chociaż czytania i pisania w języku hiszpańskim, podstaw matematyki i przedsiębiorczości. Zapewniają też im opiekę, organizują zabawy i zajęcia sportowe. To wszystko, aby dać im namiastkę beztroskiego dzieciństwa, którego nie mają w swoich domach.

Największymi problemami w tym regionie jest bardzo niski poziom edukacji i utrudniony dostęp do niej, a także ubóstwo i choroby wynikające z niedożywienia lub niezróżnicowanej diety.

W czasie pandemii rodzinom pomagają salezjanie.

Priorytetem było zapewnienie dożywiania,
potem również
ciągłości edukacji dla uczniów.

Gościnność i zaufanie

Jose

Mama José nie narzeka, jej mąż pracuje w polu, więc mają podstawowe produkty do przygotowania jedzenia. Gorzej wygląda sytuacja z nauką. Oczywiście nie ma mowy o kupnie komputera dla dzieci, o tym nie marzą, ale nawet zakup internetu do telefonu, żeby córka mogła kontynuować lekcje, stanowi nie lada wyzwanie. Szkoła jest zamknięta i nie wiadomo, kiedy zostanie otwarta. To oznacza, że mama nie może szukać dorywczej pracy. José jest jeszcze za mały, żeby mógł zostać w domu sam lub z siostrą.

– Moim obowiązkiem jest być z dziećmi – mówi mama – Nie mogę ich narazić na żadne niebezpieczeństwo.

Bez prądu i bieżącej wody

Javier

Do rozmowy włącza się mama, która w tym czasie przygotowywała posiłek dla rodziny. Mówi, że tyle jest rzeczy, bez których dzieci nie mogą funkcjonować, a oni żyją tylko z uprawy pola. Kiedy mówiła, ja ciągle uważnie obserwowałem dom. Krzywe ściany z desek, brak drzwi, brak okien, brak podłóg. Ale rodzice ani razu nie wspomnieli o warunkach, w jakich mieszkają, tylko o dzieciach, o tym, że chcą się uczyć, że nie mają na książki, że szkoła daleko itd.

W regionie Oaxaca warunki do życia są trudne.

Domy zbudowane są z desek, przykryte blachą,
bez podłogi.
Brakuje prądu i wody.

Dzieci bez dzieciństwa

Armando i Esmeralda

Dojście do szkoły w Matagallinas zajmuje ponad godzinę. Po krętych, kamienistych drogach w lesie, dzieci chodzą zupełnie same. Armando mówi jednak, że to nie problem, nawet jeśli musi nieść ciężki plecak.

Lubi chodzić do szkoły, bo w szkole może być po prostu dzieckiem. Oczywiście trzeba się uczyć, ale przecież można się też bawić z innymi dziećmi, grać w piłkę, zobaczyć jakiś film czy zjeść pełny posiłek.Jak na ucznia czwartej klasy wydaje się jednak zbyt mały. Nie jest to wcale jego cecha charakterystyczna, ale część większego problemu.

W Meksyku dzieci nie mają dzieciństwa.

Po powrocie ze szkoły zajmują się
obowiązkami domowymi, muszą nakarmić zwierzęta,
ugotować obiad, pomagają w polu.

Wspieram duchowoWspieram materialnie