Pamięć o zmarłych można przeżywać różnie: od stawiania pomników po całkowite zacieranie śladów. W sercu Amazonii Dzień Zaduszny odsłania dwa zupełnie inne światy.

W misji Maturacá, w Brazylii, 2 listopada to ważny dzień w kalendarzu plemienia Yanomami. Kult przodków jest tu niezwykle silny, a pamięć o zmarłych ma bardzo emocjonalny wymiar. To czas, w którym wszyscy są obecni i wspólnie wspominają tych, których już nie ma. Wiele osób nie ma tradycyjnych nagrobków na cmentarzu, ponieważ ich ciała skremowano, a prochy skonsumowano zgodnie z dawnym zwyczajem. Często zmarli spoczywają też w prostych grobach tuż za domem.

Tradycyjne praktyki Yanomami opierają się na pożegnaniu bez pozostawiania śladu. Ciało zmarłego owija się w liście lub zawiesza w hamaku, a następnie spala na stosie w centrum osady. Po kremacji kości i zęby rozdrabnia się na proszek i podczas ceremonii Reahu spożywa z papką bananową, by przyjąć siłę zmarłego do wnętrza bliskich.

Odrębną zasadą jest całkowite zacieranie śladów po zmarłym. Jak wspomina ksiądz Jose pracujący na misji w Maturacá: „Kiedy umiera jeden z wodzów wioski, rodzina rozwala dom i pali to co należało do niego, a potem na nowo buduje dom. Wszystko co było z nim związane musi umrzeć. Drzewa i kwiaty, które zasadził, są wycinane. Jeżeli miał psa, pies jest zabijany.”

Z kolei w Iauaretê, gdzie mieszka wieloetniczna społeczność rzeki Górnego Rio Negro (m.in. ludzie Tukano, Tariana i Desana) po śmierci człowieka bliscy gromadzą się w domach na wspólnej modlitwie. Ciało odprowadza się na cmentarz, a po siedmiu dniach odprawiana jest msza intencyjna.

Na cmentarzu w Iauaretê znajduje się grób salezjanów, w którym spoczywa 4 zakonników. Jeden z nich, włoski misjonarz, pracował nad stworzeniem alfabetu dla języków rdzennych mieszkańców. Marzeniem lokalnej wspólnoty i księży jest wybudowanie nowego, godnego pomnika oraz powiększenie tego grobowca. Miejscowa ludność ma piękny zwyczaj pochówku blisko tego miejsca: rodzice lokalizują groby zmarłych dzieci tuż obok zakonników, wierząc, że to święta ziemia. Otaczają ten teren małymi drewnianymi krzyżami i mogiłami usypanymi z ziemi.

 

Od początku misji salezjańskiej w Brazylii pracowali też Polacy. I do dnia dzisiejszego widać te znaki na cmentarzu, gdzie byliśmy. Jest grób Polaka, salezjanina, który od początku tam pracował.

Modląc się w listopadzie za naszych zmarłych, pamiętajmy o misjonarzach, misjonarkach i wolontariuszach, szczególnie tych, którzy zmarli na misjach, nie wracając już do swojego kraju.