Nadszedł ten czas – kwietniowe spotkanie formacyjne, a wraz z nim ważne decyzje i wyczekiwane placówki misyjne.

Piątek zaczął się od spotkania z psychologiem i poznania decyzji. Każdy z nas czekał na ten moment, który wprowadził nas w kolejny etap formacji. Kolejny krok przybliżający nas do wyjazdu. Towarzyszyły nam różne emocje: stres, niepewność, radość, ulga.

Następnie udaliśmy się na kolację, modlitwę i pogodny wieczór. Basia Jaśkowiak zrobiła super robotę, przygotowując wiele śmiesznych i rozluźniających zabaw. To było nam potrzebne.

Sobotę rozpoczęliśmy od Mszy św., aby wzmocnić ducha na kolejne punkty spotkania, następnie śniadanie, aby wzmocnić ciało, po zarwanej nocy. Gotowi poszliśmy na prezentację Ani Musiał, która opowiedziała nam aż o trzech wolontariatach misyjnych – Uganda, Zambia i Brazylia. Niesamowite jest to, jak różne mogą być misje i w jak różny sposób mogą być one przeżywane przez jedną osobę. Następnie z uwagą słuchaliśmy konferencji ks. Łukasza Dumińskiego o długiej liście vipów salezjańskich, których Kościół nazywa świętymi, błogosławionymi lub Sługami Bożymi. Ksiądz wlał w nasze serca nadzieję, że i nasz wizerunek będzie kiedyś dołączony do tej prezentacji (oby 😇).

Po obiedzie był czas na fitness poprowadzony przez Kalinę Bik, Karolinę Jagiełkę i Steva Perlin Wangue. Dobrze nam zrobiła kolejna dawka sportu. Przyszedł też czas na spotkanie z lekarką Michaliną Karnicką, która opowiedziała o szczepieniach, profilaktyce i sposobach zadbania o siebie przed, w trakcie i po misji. Następnie oglądaliśmy film o wygranej walce z ciężkim przypadkiem malarii, a tak na prawdę o cudzie, którego doświadczyła wolontariuszka Monika Więcek podczas swojej misji. Na koniec dnia wyczekiwany punkt programu – adoracja Najświętszego Sakramentu i czytanie listów obecnych na misjach wolontariuszy.

Kolejna krótka noc za nami. Niedzielę rozpoczęliśmy od Mszy świętej, śniadania i płynnie przeszliśmy do kolejnego ważnego punktu – poznanie placówek, do których planowo mamy się udać na nasze misje. Decyzje poprzedzone zostały słówkiem od ks. Marka Gryna, które nas podniosło na duchu i jednocześnie dostarczyło wiele rad i wskazówek. Ten czas był bardzo intensywny, wymagający i radosny. Z ulgą wracaliśmy do domów, bogatsi o wiedzę, że nasz sen powoli zaczyna się spełniać…

Natalia Górska,
uczestniczka spotkania kwietniowego