Kiedy w styczniu byłem uczestnikiem forum młodych o tematyce misyjnej, poznałem miejsce, które stało się moim drugim domem raz w miesiącu, chodzi o SOM.

 

Przed przyjściem na pierwsze, wrześniowe spotkanie formacji nie miałem nawet 18 lat. Nie wiedziałem tak naprawdę, czy pragnienie pojechania na misję pochodzi od Pana Boga, czy tylko jest moim wymysłem. Wielu ludzi odradzało mi wtedy formację – znajomi, rodzice. Nawet sam sobie wielokrotnie zadawałem pytanie, czy to wszystko ma sens. Teraz znam już odpowiedź na to pytanie – TAK.

Formacja była dla mnie bardzo ważnym czasem duchowego rozwoju i poznania jeszcze lepiej swoich mocnych i słabych stron. Konferencje wolontariuszy rozpalały mnie i utwierdzały coraz bardziej w moim pragnieniu. A możliwość spotkania się z Panem podczas naszych sobotnich adoracji pozwoliła rozwiać wszelkie wątpliwości.

Towarzyszyło mi przy tym wiele pozytywnych emocji, ale było też miejsce na płacz, frustrację i zwątpienie, które były potrzebne, aby zrozumieć, że mimo przeciwności i wielu spotkań, które musiałem poświęcić na rzecz formacji, chcę stać się ołówkiem w rękach Pana Boga, być posłanym tam, gdzie brakuje miłości i zapisać ją w sercach ludzi.

Poznałem w tym czasie wielu wspaniałych ludzi, którzy stali się moimi przyjaciółmi i osobami, które darzę ogromnym szacunkiem za to, jakie pragnienia noszą w swoim sercu, a przede wszystkim za to, że chcą je wdrażać w życie. Jestem naprawdę wdzięczny za to, że mogłem ich poznać i dzielić z nimi wiele wspólnych chwil.

Na początku zadawałem sobie pytanie, co ja mogę dać tym ludziom na misjach, co potrafię, a czego nie, w czym jestem dobry, a w czym potrzebuję się doskonalić. W trakcie formacji zrozumiałem, że nie muszę wcale być nie wiadomo kim ani zrobić czegoś wielkiego. Najważniejszą, a jednocześnie najtrudniejszą rzeczą, której potrzebują ludzie, jest miłość – ta prawdziwa, obecna i miłosierna, pochodząca od samego Pana Boga, której On nas nauczył.

Jestem wdzięczny Panu Bogu za to, jakich ludzi postawił na mojej drodze i jak pokierował moimi decyzjami, że znajduję się w miejscu, w którym czuję się szczęśliwy, spełniony i potrzebny!

Bartosz Frączkowski
uczestnik tegorocznej formacji Międzynarodowego Wolontariatu Don Bosco