Marzenia – Rozważanie (dzień 7)

Zawsze moim marzeniem były misje. I zawsze było we mnie takie współczucie dla najbiedniejszych, opuszczonych, tych, którzy nie mają domu, rodziców ani miłości. To marzenie dojrzewało we mnie… Pragnę, żeby opuszczone dzieci miały inne życie, by miały życie gdzie jest więcej uśmiechu na twarzy niż płaczu. Gdzie jest więcej miłości niż nienawiści.
(ksiądz Michał Wziętek, Zambia)

 

O czym marzysz? To trudne pytanie. Mam wiele marzeń. Część z nich dotyczy rzeczy codziennych, zwykłych. Czy odważę się marzyć o rzeczach wielkich? O takich, które przewracają moje życie do góry nogami? Które dla wielu wydają się szaleńcze? Które są związane z poświęceniem swego życia dla innych, niesieniem pomocy tym, którzy sami sobie nie potrafią pomóc?

Mogę zostać misjonarzem. Być przedłużeniem miłości Boga. Czy mam odwagę do czynienia dobra, okazywania miłości? Kochania tego co trudne: zrzędliwej sąsiadki, zawszawionych dzieci, śmierdzącego bezdomnego? Czy chcę ich kochać? Czy potrafię odpowiedzieć również na takie powołanie?

Mogę być misjonarzem, misjonarką na różne sposoby: jako kapłan, zakonnik, zakonnica, osoba świecka. Mogę pomagać jako uczeń, student, fryzjer, księgowy. Mogę pomagać modlitwą, finansowo lub dając swój czas. Najpierw spróbuj usłyszeć wezwanie Jezusa: idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody. Ja będę z wami aż do skończenia świata.

 

ks. Andrzej Wujek
czytał Patryk Roszkowski

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułW biegu
Następny artykułPo pierwsze edukacja