Ks. Sławomir Drapiewski posługuje w amazońskim Manicoré. Prowadzi parafię, Centrum Młodzieżowe i wspiera projekty pomocowe i rozwojowe w placówkach salezjańskich w całej Brazylii. Rozmawialiśmy z nim o sytuacji dzieci i rodzin, którym pomagamy w ramach Projektu 882 – Nauka i posiłek zamiast wysypiska.
Księże Sławku, pracujesz od 10 lat w Brazylii. W jednej z waszych placówek misyjnych wpieracie rodziny pracujące i mieszkające przy wysypisku śmieci. Opowiedz nam o tym miejscu.
Kiedy wyobrażamy sobie Amazonię, myślimy o rzekach, przyrodzie, drzewach, roślinach, zwierzętach i rybach. Jednak nie mamy wyobrażenia o tym, czym naprawdę jest Amazonia na co dzień. Oczywiście, to wszystko istnieje, ale są też inne realia życia. Jednym z dużych problemów w Amazonii są wysypiska śmieci, często dzikie. Ludzie wyrzucają odpady, co prowadzi do powstawania gór śmieci. W Belém, gdzie pracujemy, młodzież i dzieciaki mieszkają przy takim wysypisku. Większość rodziców pracuje tam jako sortowacze śmieci, ale także starają się zdobywać pieniądze przez różne inne zajęcia: świadczą drobne usługi, jak wykonywanie makijaży, stylizację paznokci, szycie. Robią wszystko, co mogą, żeby zdobyć jakieś grosze.
Młodzież, która tam mieszka, przyjeżdża do nas, aby nauczyć się czegoś, zjeść i spędzić czas w bezpieczny sposób.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem te wysypiska śmieci, byłem przerażony i zaskoczony. Widziałem ogrom śmieci, ludzi na tym śmietnisku, czułem smród i widziałem sępy – to rzeczywiście obraz, który nie jest przyjemny.
Przed rozmową wspomniałeś nam, że rodziny dzieci, które przychodzą do waszego centrum, żyją na wysypisku. Co to w praktyce znaczy, jak wygląda ich codzienność?
To są po prostu biedni ludzie, którzy żyją i mieszkają w obrębie tego wysypiska śmieci. Została stworzona dzielnica specjalnie z myślą o nich. Naprzeciwko znajduje się szkoła podstawowa dla dzieciaków.
Codziennością jest smród, brud i marazm związany z tym wysypiskiem. Dlaczego ci ludzie tam trafili? W dużej mierze są to osoby, które przyjeżdżają z interioru czy z wiosek. Udało im się znaleźć miejsce, gdzie mogą zarobić i zbudować dom. Wiele z tych domów, które wcześniej były kartonowe lub z blachy, teraz jest z cegieł – ale nie przypominają typowych domów.
Jak wygląda praca rodziców? Na czym polega segregowanie śmieci?
Segregacja śmieci polega na tym, że ludzie chodzą po hałdach i zbierają, co jest lepsze, co może się nadać do użytku, co się może nadać do sprzedaży. Po prostu przeszukują, zbierają. Czasem, gdy mają na to zamówienie, zbierają plastikowe butelki do wielkich, potężnych worów.
Jak wygląda dzień dziecka, które mieszka na wysypisku?
Rodziny starają się żyć nie tak, jakby były skazane na smutek, ale po prostu starają się funkcjonować na tyle, ile mogą. Wysypisko stało się miejscem zabaw i przygód dla dzieciaków.
Z jakimi problemami te dzieci mierzą się najczęściej?
Problemy, z którymi się zmagają, to wykorzystywanie seksualne, narkotyki, niskie poczucie własnej wartości oraz trudności w kontaktach z rówieśnikami. Często tym dzieciom gorzej się żyje. Ale dzieci nie zwracają uwagi na to, że mieszkają przy wysypisku. To część ich życia, której się nie wstydzą. To było dla mnie zaskoczenie, że podchodzą do tego z godnością.
Czym jest projekt EST – FE i jak powstał?
EST to Salezjańska Szkoła Pracy, gdzie odbywają się szkolenia, kursy zawodowe i techniczne. FE oznacza wiarę, czyli EST-FE to szkoła i wiara. W naszej szkole dzieci otrzymują wsparcie w postaci edukacji i przekazania wartości. Dajemy perspektywy tym dzieciom, dajemy możliwość, żeby mogły się wspólnie bawić, czegoś nauczyć, bezpiecznie spędzić czas i zjeść.
Ilu młodych ludzi obecnie korzysta z zajęć w centrum?
W tej chwili w projekt jest włączonych 119 dzieciaków w wieku 10-15 lat. Nasze centrum obejmuje około 650 dzieci i młodzieży, a projekt EST-FE to 119 dzieci, które mają dodatkowe zajęcia z przedmiotów takich jak portugalski, matematyka, muzyka, informatyka i sport.



Jak wygląda zwykły dzień w waszym centrum?
Dzieciaki przyjeżdżają rano w dwóch grupach: porannej i popołudniowej. Poranna grupa to 70 dzieciaków. O 7.30 jest modlitwa i śniadanie, a potem zajęcia. O 9.10 mają przerwę na drugie śniadanie, a potem zajęcia do 11.00. Po zajęciach wracają do domu. Grupa popołudniowa to 49 dzieciaków. O 13.30 zaczynają modlitwę, mają przerwę na obiad o 15.10, a zajęcia od 15.50 do 17.00.
Czy dzieci chodzą równocześnie do szkoły publicznej?
Tak, w Brazylii jest obowiązek edukacji do 18 roku życia. Dzieci, które przychodzą do nas rano, po południu idą do szkoły. Ci, co idą do szkoły rano, po południu przyjeżdżają do nas.
Jakie zajęcia oferujecie młodzieży?
Dajemy im dodatkowe lekcje portugalskiego, matematyki, muzyki, informatyki, sportu, jakieś prace plastyczne. Oprócz tego te starsze dzieci, które możemy już włączyć w nasz program szkoleniowy, mają zajęcia z informatyki, mechaniki samochodowej, elektryki czy administracji. Te umiejętności dają im lepsze perspektywy.
Nie powiedziałbym, że przejście tych kursów jest dla tej młodzieży realną szansą na wyrwanie się z pracy na wysypisku, bo praca jest pracą. Praca jest godną rzeczą. Natomiast te kursy są szansą dla nich na lepsze perspektywy. I pomagają im oddalić się od narkotyków, od alkoholu, od prostytucji.
Znaczną częścią waszego projektu jest wyżywienie dzieci. Dlaczego właśnie jedzenie odgrywa tu tak kluczową rolę?
Często dla nich to jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia. Dzieci mają zapewnione 52 śniadania, 55 obiadów i 119 drugich śniadań i podwieczorków.
Co Księdza zdaniem jest najważniejsze w tym, że dzieci codziennie przyjeżdżają do waszego centrum?
Wiele rzeczy składa się na to, że jest to dobre miejsce dla nich. Oczywiście bezpieczeństwo, edukacja, bycie też wśród rówieśników, którzy ich akceptują. Ważne jest pokazanie tym dzieciom innej perspektywy czy danie im narzędzi do tego, żeby w przyszłości mogło im się żyć lepiej – ale też pokazanie im, że można żyć lepiej, że można być bezpiecznym, że może być u nich dobrze, że życie może być inne.
Utrzymujecie kontakt z ich rodzinami? Jak wyglądają wasze wizyty na wysypisku i w domach tych ludzi?
Co do kontaktów z rodzinami, muszę przyznać, że jest tutaj jeszcze wiele do zrobienia. Oczywiście, żeby móc odwiedzić te rodziny, potrzebujemy więcej pracowników socjalnych. W naszej instytucji jest tylko jedna pracownica socjalna i nie ma fizycznej możliwości odwiedzania wszystkich naszych podopiecznych. Kontakt ogranicza się do tego, że czasami jest on przez WhatsAppa, przez wiadomość SMS-ową, czasem się zdarza, że któryś z rodziców przyjdzie do naszej szkoły i rozmawia, jeżeli jest jakaś sytuacja, która wymaga korekty czy poprawy.
Natomiast w planie mamy, żeby w tym roku zbliżyć się do tych rodzin, żeby tam właśnie, w tym miejscu, odprawić Mszę Świętą, zawieźć ludziom paczki, zorganizować też dla tych rodzin jakieś zajęcia dodatkowe czy naukę, często czytania i pisania, bo wśród tych rodziców są analfabeci. Są to wyzwania, z którymi musimy się jeszcze zmierzyć.
W ramach Projektu 882 chcemy dostarczyć rodzinom m.in. paczki żywnościowe. Co według Księdza byłoby dla nich w takich paczkach najważniejsze?
Jak najbardziej, ważna będzie żywność. Po prostu żywność, którą będą mogli przetrzymać. Żywność taka, która się nie psuje, bo nie każdy ma lodówkę w swoim domu, więc niepsująca się żywność jest podstawą.







