List z Wysypy – piątek, 28 marca 2025
Plemię Tolai
Dziś miałam niezwykłą rozmowę z siostrą Stefanią, siostrą z Papui Nowej Gwinei, od lat pracującą z plemieniem Tolai. Opowiadała mi o duchowości tego ludu, ich tradycyjnych rytuałach i znaczeniu wspólnoty. “W ich kulturze wszystko kręci się wokół rodziny. Duchy przodków są wciąż obecne w życiu społeczności, a tradycyjne zwyczaje pomagają im zachować to, kim są,” powiedziała z pewnością, tajemniczością i dużym szacunkiem. Opowiadała też o tradycyjnych maskach tubuan, które noszą mężczyźni w czasie ceremonii – każda z nich to nie tylko ozdoba, ale i historia.
Później spotkałam się z uczniami z naszego kolegium. Wyszukałam tych z plemienia Tolai i w przerwie między zajęciami rozmawialiśmy o ich codziennym życiu, gdy byli dziećmi – o tym, jak rano, w soboty i w wakacje pomagali w małych gospodarstwach, zbierali orzechy betelu, a wieczorami uczyli się przy lampach naftowych. Młodzi w kolegium to ci, którym się udało. Ich koledzy i koleżanki w większości zostali we wioskach. Ludmiła, zdolna dziewczyna trzeciego roku, z plemienia Tolai, która zawsze ma w oczach iskierki ciekawości, powiedziała mi: “Chcemy się uczyć i rozwijać, ale chcemy też zachować naszą kulturę. To, czego uczycie nas w kolegium, musi pasować do tego, kim jesteśmy.” Te słowa zapadły mi w serce. To prawda, misja nie polega na narzucaniu, ale na towarzyszeniu, na wzrastaniu razem.
Wieczorem, wracając do domu, widziałam, jak zachodziło słońce nad palmowymi lasami. Myślałam o tym, jak bardzo misja tutaj jest darem – i wyzwaniem. Tolai uczą mnie czegoś nowego każdego dnia. Dziś myślę, jak Matka Mazzarello żyłaby w Tapo. Byłaby tutaj całym sercem, blisko dziewcząt z naszego Centrum Treningowego, ucząc ich pracowitości, prostoty i zawierzenia Bogu. Widziałaby w nich nie tylko uczennice, które uczą się szyć, gotować, robić na drutach i na szydełku, ale młode kobiety, które mogą zmieniać swoje społeczności. Może powiedziałaby im i nam misjonarkom to samo, co kiedyś pisała do sióstr: “Bądźcie radosne, miejcie wielkie serce i nigdy nie traćcie ducha!”
s. Jolanta Kosińska
Kokopo, Papua-Nowa Gwinea
