Jak bardzo może zmienić się perspektywa w ciągu kilku miesięcy! Rok temu w marcu dowiedziałam się, że lecę na Madagaskar, a teraz ta misja nie jest dla mnie niewiadomą.

 

Słowa takie jak “Madagaskar” czy “misje” są kluczem do książki, której treść już znam, którą współtworzyłam przez pół roku. Tak się czuję, jakbym słysząc te słowa, otwierała jakąś przestrzeń w swoim sercu.

Przestrzeń, w której było wiele pięknych spotkań, zabawnych czy wzruszających momentów, ale też przestrzeń w której były łzy, był trud tak wielki, że nie wiedziałam czy dam radę wytrwać. I patrząc wstecz nie czuję, jakbym patrzyła w to, co było, ale w to, co jest. Bo to wszystko, czego doświadczyłam podczas sześciu miesięcy na Madagaskarze, jest we mnie dalej obecne.

Chociaż już od ponad dwóch miesięcy żyję w Polsce, to wolontariat nie jest dla mnie wspomnieniem, ale żywą i realną rzeczywistością. Nawet kiedy pokazuję innym zdjęcia, to dla mnie każde z nich niesie w sobie historię, przypominam sobie w jakich okolicznościach zostało zrobione, myślę o osobach na zdjęciu… co teraz robią? Czy dalej przychodzą do Oratorium? Czy Delinah z Cathicią kontynuują naukę angielskiego?

Czuję jakbym nie widziała ich od wczoraj, a nie od ponad dwóch miesięcy. I dalej się od nich uczę! Uczę się cierpliwości, wytrwałości i determinacji. Uczę się jak nie stwarzać problemów w sposób sztuczny tam, gdzie ich nie ma. Uczę się życia tu i teraz. O wiele więcej tam otrzymałam i o wiele więcej dalej się uczę, dalej otrzymuję.

Doceniam też sposób działania urzędów w Polsce i doceniam to, że na ulicy nikt nie woła, że jestem biała. Gdyby nie załatwianie wizy na Mada, pewnie teraz nie cieszyłabym się tak z każdej sprawy załatwionej w urzędzie tego dnia, w którym przyszłam tę sprawę załatwić. I nie chodzi mi nawet o porównywanie, bo rzeczywistość polska różni się od rzeczywistości malgaskiej. Po prostu… zmieniło się moje myślenie, moje podejście i wiem, że gdyby nie Madagaskar, to bym się tak bardzo nie zmieniła.

A Madagaskar to konkretni ludzie, konkretne sytuacje… to otwarta przestrzeń w moim sercu, która przenika wszystkie inne przestrzenie. Dziękuję! I coraz bardziej cieszę się i rozumiem, czemu z wieloma osobami żegnałam się mówiąc “Do następnego razu” a nie “Do widzenia”.

 

Paulina Lemańska,
Pracowała we Fianarantsoa na Madagaskarze