Odwiedził nas ks. Józef Kamza, który od 22 lat pracuje na misjach w Peru. Przez niemal 18 lat posługiwał w dżungli w San Lorenzo, a następnie jako proboszcz w górskiej parafii Quebrada Honda (Monte Salvado). Obecnie pełni odpowiedzialną funkcję wikariusza inspektorialnego w Limie.
Jako prawa ręka inspektora, ks. Józek zajmuje się m.in. koordynowaniem życia całej inspektorii, wizytowaniem wspólnot, dbaniem o starszych współbraci oraz kierowaniem wspólnotą domu inspektorialnego. Ponadto odpowiada za formację zakonną peruwiańskich salezjanów i kleryków, pracuje w specjalnej komisji etycznej, która dba o bezpieczeństwo najmłodszych i standardy etyczne w placówkach, koordynuje przyjazdy wolontariuszy z zagranicy, weryfikuje miejsca misyjne i dba o logistykę na miejscu oraz odpowiada za promocję szkoły podstawowej im. św. Franciszka Salezego.
Ks. Józef podzielił się z nami realiami życia w Peru. Opowiedział o niestabilności politycznej (8-9 prezydentów w 10 lat) i trudnej sytuacji materialnej ludzi, ale też o ich niezwykłej pracowitości i dumie z lokalnej kawy.
Najpiękniejszym świadectwem jego opowieści są owoce pracy salezjanów. To misjonarze nauczyli mieszkańców Quebrada Honda uprawy cytrusów, dzięki czemu całe rodziny mają dziś utrzymanie. Ponadto dawni, osieroceni wychowankowie salezjańscy prowadzą dziś m.in. etyczne biznesy kawowe, jeden z nich płaci plantatorom więcej niż inni i oferuje im bezprocentowe pożyczki w trudnych chwilach. Inny który jako osierocony chłopiec trafił pod skrzydła salezjanów, jest dziś cenionym, prywatnym przewodnikiem po Machu Picchu. Gdy niedawno odwiedził misję, na pytanie ks. Józka, dlaczego przyjechał, odpowiedział krótko: „Bo człowiek chce wrócić do miejsca, w którym czuł się szczęśliwy”.





