Salezjanki nie zwalniają tempa i cały czas pomagają w rejonach dotkniętych kataklizmem. Po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło infrastrukturę i odcięło tysiące ludzi od podstawowych środków do życia, siostry są na miejscu: organizują zbiórki, wydają pakiety pomocowe, gotują i dostarczają ciepłe posiłki tym, którzy koczują na placach i w parkach oraz wspierają ich swoją obecnością.

Do tej pory potwierdzono śmierć około 2 595 osób, a ponad 50 000 uznaje się za zaginione. Kataklizm uszkodził lub całkowicie zniszczył 59 000 budynków.

Przeczytajcie poruszające relacje sióstr prosto z Caracas:

💬 Przełożona prowincjalna, siostra María Eugenia Ramos:

„Naprawdę trudno opisać, co robimy w tych dniach, aby poradzić sobie z tragedią, której doświadczamy od 24 czerwca, kiedy to nastąpiło trzęsienie ziemi. Działamy w naszych domach oraz w szkołach w Caracas i okolicach. Przyjmujemy i organizujemy pomoc. Odwiedzamy różne punkty zbiórki, gdzie gromadzą się osoby, które straciły swoje domy i dobytek. Przyjęliśmy i zapewniamy zakwaterowanie dwudziestu studentom ostatniego roku medycyny, którzy we współpracy z Czerwonym Krzyżem udzielają pomocy w szpitalach w Caracas. Zapewnimy również zakwaterowanie naszym nauczycielkom, które pozostały bez niczego i nie mają tu rodziny. Nieustannie modlimy się również za zmarłych, za rodziny, które straciły bliskich, za tych, którzy stracili swoje domy i rzeczy osobiste, za osoby samotne oraz za tych, którzy stracili wiarę.

💬 s. Marzena Kotuła:

„Tu w Caracas to co wzrusza, to ogrom solidarności. Do domu prowincjonalnego przyjeżdżają TIRy pomocy z całej Wenezueli, z wszystkich stanów, z Amazonii, z Ayacucho, z San Cristóbal, i te TIRy z żywnością, z lekami, koce, namioty, to wszystko jest tutaj w szkole lokowane przez uczniów technikum i nauczycieli i potem rozlokowane w miejscach, gdzie przebywają poszkodowani.  Przygotowujemy jedzenie, kanapki, lokalne arepa i środki czystości i taki pakiet dla dzieci, dla dorosłych, tam gdzie jedziemy rodzinom rozdajemy.

Kto może ten gotuje też w swoim domu, przygotowuje kanapki, wychodzi do potrzebujących. To jest piękne, ale i trudne doświadczenie, bo tyle osób zginęło i każdy dotknął tego. Każde spotkanie z drugim człowiekiem zaczyna się od tego, jak tam, czy wszystko w twojej rodzinie dobrze i każdy opowiada, jak przeżył moment trzęsienia, bo każdy ma jakieś przeżycia. To wciąż dotyka wszystkich.

Blisko nas są dwa budynki zawalone, dzisiaj przechodziłam. To był budynek 11-piętrowy, drugi 5-piętrowy, czyli to nie takie ogromne jak tam wieżowce. Cały czas wydobywają gruz i rodziny, bo wiadomo, jak ktoś był na parterze … to można sobie wyobrazić. Cały czas wydobywają żywych, także są takie promyki nadzieje, ale w większości to już są osoby zmarłe. Trudne to wszystko.

.

Ludzie, którzy stracili wszystko, nie tak jak u nas mogą się schronić w szkołach, hotelach, halach gimnastycznych. Tutaj większość z nich jest w centrach pomocy zlokalizowanych na placach, w parkach. W dzień jest ciepło, ale w nocy nie jest i jak pada też nie jest sucho.

Najbardziej uszkodzona jest La Guaira na wybrzeżu i trzy osiedla w Caracas. I to są osiedla klasy bogatszej niż te w Petare, gdzie są slumsy i domki zbudowane na zboczach, które jak wiatr zawieje, rozwalą się. Te pagórki zabudowane slumsami z ubogą ludnością, nie pozawalały się. Nikt tego nie rozumie. A w La Guaira zginęło bardzo wielu ludzi.”

Pamiętajmy o Wenezueli w naszych modlitwach i wspierajmy tych, którzy na miejscu ratują ludzkie życie.

 

Działamy przez Projekt 999!

.

Możesz wesprzeć nasze działania wysyłając też:

SMS-a na numer 75065 w treści wpisując POMOC

.

Dziękujemy wszystkim za okazaną pomoc!
.