W wielu rejonach Ukrainy prąd jest wyłączany częściej, niż jest dostępny. To nie tylko skutek zimy, ale przede wszystkim trwającej wojny. Rosyjskie ataki niszczą infrastrukturę energetyczną kraju, pozostawiając całe rodziny bez światła i ogrzewania na wiele dni.
Poniżej możecie przeczytać informację o bieżącej sytuacji w Odessie i okolicach od s. Teresy Matyji.
Szczęść Boże,
chciałabym podzielić się tym, jak wygląda obecna sytuacja ludzi mieszkających pod Odessą. Dzisiaj przyszła do mnie znajoma, która tam mieszka. U nich prąd jest bardzo często wyłączany – częściej go nie ma, niż jest.
Mają generator, ale włączają go tylko w ostatecznej sytuacji, ponieważ to wiąże się z dużymi kosztami. Korzystają także ze stacji energetycznej. Gdy dzieci, których mają dwoje, uczestniczą w zajęciach online, syn podłącza się właśnie do niej. W taki sposób próbują sobie radzić na co dzień.
W ich sąsiedztwie mieszka też kobieta, której męża zabrali na wojnę. Została sama z trójką dzieci, z których jedno ma około dwóch lat. Oni również mają generator i uruchamiają go tylko wtedy, gdy trzeba choć trochę nagrzać dom.
Skutki zimna są jednak bardzo poważne – ludzie po prostu chorują. Dzisiaj ta znajoma była z 16-letnią córką u lekarza i musiała wykupić lekarstwa. To dla nich ogromny wydatek. Dziewczyna ma przewlekłe zapalenie oskrzeli i wymaga leczenia kroplówkami, bo inaczej nie da się jej pomóc.
Wszystko to jest konsekwencją zimna. Dzieci idą do szkoły, a gdy rozlega się alarm, muszą schodzić do schronów, gdzie temperatura wynosi około 7 stopni, a czasem nawet mniej.
Pomagamy, jak możemy – przekazujemy środki na leczenie, paliwo oraz produkty żywnościowe. Niestety lekarstwa są bardzo drogie. W jednym regionie przez tydzień nie było w domach prądu. Jedna rodzina przywoziła do nas swoje stacje energetyczne, ponieważ u nas było światło. Oni przywozili swoją do ładowania, zabierali naszą i tak przez cały tydzień codziennie jeździli, żeby choć trochę ogrzać mieszkanie i podłączyć lodówkę.
W sobotę, podczas spotkania z okazji uroczystości księdza Bosko, przepraszali, że nie mogli przyjść, bo dzieci się pochorowały – miały bardzo wysoką gorączkę, prawie 40 stopni. Również w kościele ludzie mówią, że od dwóch dni są bez światła i bez ogrzewania.
Sytuacja jest bardzo ciężka. Wszyscy czekamy, aż choć trochę się ociepli, bo zimno naprawdę daje się we znaki. W Odessie jest ślisko, mokro, czuć wilgoć od morza, do tego dochodzi silny wiatr. Ludziom jest bardzo trudno, dlatego staramy się pomagać, jak tylko możemy.
Ludzie śpią w czapkach, pod kilkoma kocami. Mimo wszystko nie tracimy nadziei. Staramy się być z nimi, pomagać, rozmawiać i zachęcać do modlitwy.
U niektórych pojawiają się także stany depresyjne. Inna kobieta mówiła, że jej córka bierze leki, bo ma silne lęki związane m.in. z tym, że latają drony. Zimno i ciemność też bardzo wpływają na psychikę. Dziewczyna potrzebowała fachowej pomocy.
Dlatego widzę naszą obecność jako obecność przyjacielską – pokazujemy ludziom, że nie są sami i że ktoś się o nich troszczy. Nie działamy same z siebie. Jesteśmy tylko przekaźnikami, mostem pomiędzy tymi, którzy chcą pomóc, a tymi, którzy tej pomocy bardzo potrzebują.
s. Teresa Matyja
Odessa, Ukraina
Uruchomiliśmy zbiórkę na paliwo do generatorów. To konkretna pomoc: ciepło w domu, światło, mniejsze ryzyko chorób i odrobina bezpieczeństwa.
👉 Twoje wsparcie pomoże ogrzać domy i dać prąd tej zimy.









