Rozpoczęcie Wielkiego Tygodnia w oratorium na Kubie zgromadziło aż 120 dzieciaków. Razem z salezjankami wspólnie świętowali Niedzielę Palmową, z prawdziwymi liśćmi palmowymi i gałązkami oliwnymi w dłoniach. Choć procesje przypominają te w Polsce, to kubańska misyjna codzienność jest naznaczona ogromnym trudem i troską o podstawowe produkty: ryż, fasolę, olej czy mleko w proszku. Siostry starają się docierać do najuboższych rodzin z konkretnym wsparciem. „Robimy takie combo, czyli kupuje się ryż, cukier, olej, fasolę, makaron.” Pomoc tę dowozi elektrycznym samochodzikiem współpracująca z nimi nauczycielka, aby dyskretnie przekazać dary od ludzi dobrej woli. „Zawsze powtarzamy, że to pomoc od tych, którzy wierzą w Boga i dzielą się tym, co mają.” – opowiada s. Anna Łukasińska.
W samym żłobku, gdzie siostry opiekują się 70 dzieci, posiłki są skromne i powtarzalne, ale dla wielu z nich to jedyne jedzenie w ciągu dnia. „Rano jak przychodzą, dostają szklankę mleka i ciastko. W południe, na obiad jest ryż z kurczakiem lub parówką. Trochę fasoli, trochę grochu, jajko, jak mamy. Po południu, gdy dzieci idą do domu, dajemy im jeszcze podwieczorek czyli zazwyczaj galaretkę, którą dzieci bardzo lubią, a wzmacnia im to kości.” Z kolei dla dzieci z oratorium wielkim świętem jest moment, gdy dostają chleb posmarowany majonezem i szklankę napoju z proszku. „Ostatnio dostałyśmy dwa duże wiadra majonezu, więc smaruje się tym majonezem chleb i one po prostu są całe szczęśliwe”.
Duchowe przeżywanie Wielkiego Tygodnia na wyspie jest równie trudne, co zdobywanie żywności. Brak prądu paraliżuje życie po zmroku, a brak kapłanów sprawia, że siostry same prowadzą celebracje Słowa Bożego i wyjaśniają dzieciom znaczenie Semana Santa (Świętego Tygodnia). W Wielki Piątek zaprosiły dzieci i rodziny na Drogę Krzyżową, ale nic więcej nie mogą zrobić, bo w okolicy brakuje kapłanów. „Brak prądu i ciemności otaczają tutaj całe miasta i wsie od godziny siódmej wieczorem do siódmej rano” – relacjonuje siostra Anna. Z tego powodu wszystkie liturgie zostały przeniesione na wcześniejsze godziny – czwartkowa Wieczerza Pańska ma być o piątej po południu, Droga Krzyżowa i cała celebracja Wielkiego Piątku będzie o dziesiątej rano i w sobotę Wigilia Paschalna o czwartej po południu – co odbiera im tradycyjny klimat, ale pozwala wspólnocie wiernych trwać przy Bogu. Mimo tych wszystkich przeciwności, siostry nie tracą ducha i proszą nas o jedno: „Módlcie się i pamiętajcie – to najważniejsze”.
Wesprzyj salezjanki na Kubie i ludzi, którym pomagają – dla takich sytuacji otworzyliśmy PROJEKT 999 – POMOC NATYCHMIASTOWA.









