Będąc w Bangladeszu parę lat widzę wyraźnie że w plemionach liturgia jest żywa. Ludzie nie tylko słuchają, oni uczestniczą. Czytania są często w języku plemiennym, modlitwy wiernych przygotowane przez samych wiernych, a śpiew trwa długo, bo nikt się nie spieszy. Dla wielu z nich przyjście na Mszę świętą to wielkie wydarzenie całego tygodnia. W Wielkim Tygodniu wioski bardzo się zmieniają. Ludzie starają się więcej modlić, często przychodzą do kościoła wieczorami.

W Wielki Piątek w wielu miejscach odprawiana jest Droga Krzyżowa na zewnątrz, czasem wokół kościoła, czasem przez całą wioskę. Krzyż niesiony jest przez różnych ludzi – przez dzieci, młodzież, matki, ojców. Widać wtedy, jak bardzo rozumieją cierpienie Jezusa, bo sami w życiu znają trud, biedę i ciężką pracę.

Najpiękniejsza jest jednak noc Zmartwychwstania. W wielu misjach Wigilia Paschalna zaczyna się w ciemności. Przed kościołem rozpala się ogień. Ludzie stoją w ciszy, a kiedy zapala się paschał, widać na twarzach wielkie skupienie. Światło świecy przechodzi z rąk do rąk, aż cały kościół jest pełen światła. W prostym, drewnianym kościele, wśród ludzi ubranych w swoje plemienne stroje, czuje się bardzo mocno, że Chrystus naprawdę zmartwychwstał. Śpiew w noc wielkanocną trwa długo. W Bangladeszu ludzie nie patrzą na zegarek. Potrafią modlić się godzinami. Po Mszy świętej często jest wspólne świętowanie. Dzielą się tym, co mają – ryżem, owocami, herbatą. Nie ma wiele jedzenia, ale jest wielka radość. Dzieci się śmieją, starsi rozmawiają, a wszyscy mówią: Chrystus zmartwychwstał, Jezus zwyciężył.

Wśród plemion z którymi pracuję Garo, Oraon, Santal wiara jest bardzo prosta, ale bardzo prawdziwa. Tam widać, że Zmartwychwstanie nie jest tylko świętem w kalendarzu. Dla nich to nadzieja, że życie ma sens, że Bóg jest z nimi, nawet w biedzie, w chorobie, w trudzie codziennej pracy. I może właśnie na misjach widać najpiękniej, że Wielkanoc to nie tylko tradycja, ale spotkanie z żywym Chrystusem, który przychodzi do każdego człowieka, także do tych, którzy żyją daleko, w małych wioskach, pośród lasów Bangladeszu.

Ks. Paweł Kociołek
Pracuje na misji w Bangladeszu