200310 zł
cel 300000 zł

449
wspierających

Wsparcie dla misyjnych placówek salezjańskich w walce z koronawirusem 

  Nie zostawmy ich samotnie

W wielu krajach misyjnych potwierdzono zarażenia COVID-19. Nasi misjonarze informują nas o sytuacji w m.in. Malawi, Zambii, Rwandzie, Burundi, Meksyku, Bangladeszu, Ukrainie, Kubie, Papui-Nowej Gwinei. W mediach nie mówi się na temat problemów związanych z pojawieniem się w tych krajach koronawirusa. Ludzie nie mają tam wody w kranach. Skoro nie ma jej w kranach, to regularne mycie rąk jest abstrakcją.

Mieszkańcy biednych miejscowości i slumsów tracą pracę. Często pracowali na dniówki, rano szukali pracy, a po południu otrzymywali za nią wynagrodzenie, o ile oczywiście ktoś tego dnia ich zatrudnił. Teraz zostali nawet bez tego. Opisuje to dokładnie ks. Paweł Kociołek, który pracuje w Bangladeszu. W tym kraju badania wykonuje się tylko w Dhace, stolicy, więc nikt nie zna prawdziwej liczny zakażonych. Ksiądz Paweł wraz z innymi misjonarzami, jak tylko pojawiły się pierwsze przypadki zarażonych, zaczął rozdawać mieszkańcom Joypurhat i okolicznych wiosek maseczki. Zrobił też zapasy ryżu.

Podobna sytuacja panuje w Afryce. Nikt nie zna prawdziwej liczby zarażonych. W wielu krajach wprowadzono stan wyjątkowy, żeby jak najbardziej ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. W Makululu, w Zambii, gdzie obowiązuje nakaz przebywania w domach, a wyjść można tylko do sklepu czy apteki, ks. Michał Wziętek musiał ograniczyć pomoc dla chłopców ulicy. Nie może przyjmować do domu dziecka nowych wychowanków. Musi zatroszczyć się o tych, którzy już tam mieszkają.  W wielu krajach m.in. Etiopii, Zambii, Rwandzie, Madagaskarze zamknięto szkoły. Na placówkach misyjnych dzieci otrzymywały nie tylko edukację, lecz także jedzenie. Teraz misjonarze martwią się, czy nie zaczęły już głodować.

Na Kubie od trzech lat brakuje podstawowych leków, od 4 miesięcy nie ma mydła, proszku do prania i płynu do naczyń, a na wielu wioskach brakuje bieżącej wody. Racje żywnościowe wydawane na kartki i te, które można kupić za pensję nie wystarczają dla rodziny nawet do końca tygodnia. W Papui-Nowej Gwinei nawet w szkołach uczniowie nie mają toalet. W domach mają jeszcze gorsze warunki. Brat Sebastian, który pracuje w Meksyku informuje nas, że w tym biednym kraju za testy musi płacić chory, a koszt jednego to nawet 10 000 pesos, czyli prawie 2 tys. złotych.

Te kraje od lat zmagają się z wieloma problemami. Teraz muszą sobie poradzić z widmem wybuchu epidemii. Pomóżmy najbiedniejszym ludziom przetrwać ten czas. Zebrane środki będziemy przekazywać naszym misjonarzom na bieżąco, żeby mogli natychmiast reagować na pilne potrzeby. Szczególnie jeżeli chodzi o ochronę zdrowia i życia. Już teraz potrzebny jest zakup żywności, mydła, środków do dezynfekcji, rękawiczek jednorazowych, maseczek, paliwa do generatorów, leków i opłacenie leczenia osób chorych.

Chcemy dotrzeć wszędzie tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna. Dołącz do akcji i wspieraj Projekt 612!

Więcej informacji dostępnych jest na stronie kampanii –> https://misjesalezjanie.pl/covid19-pomoc/ stworzonej przez Salezjański Ośrodek Misyjny w Warszawie.

 

Za projekt odpowiedzialny jest Salezjański Ośrodek Misyjny w Warszawie