O coraz trudniejszej sytuacji na Kubie alarmuje siostra Anna Łukasińska, która pracuje na wyspie od 10 lat.

Misjonarka informuje o galopującej inflacji: „Dolar przekroczył 510 peso, euro 570. Są jeszcze rzeczy na ulicach i w sklepach, ale wszystko jest tak drogie, że rodzin na nic po prostu nie stać. Jest coraz większy głód.

Brak paliwa i prądu

Na wyspie brakuje ropy naftowej i benzyny, co sparaliżowało transport. Litr paliwa można było kupić za ok 1 dolara. Obecnie „za 10 dolarów można kupić litr od band, które coś tam jeszcze mają w ukryciu. Generalnie nie ma ani transportu, ani możliwości zakupu paliwa. Ja mam ostatnie 20-30 litrów zachowanych na wypadek, gdyby trzeba było pojechać do szpitala. To bardzo utrudnia życie. Nie możemy pojechać, żeby coś kupić, nie możemy przywieźć księdza na Mszę świętą, jesteśmy bez opieki duchowej” – relacjonuje misjonarka.

Problemem jest także brak energii elektrycznej. Kuba od połowy 2024 r. boryka się z poważnym kryzysem energetycznym. W środę kraj doświadczył masowej awarii zasilania, które spowodowało odłączenie około dwóch trzecich wyspy i pozbawiło prądu około 6 milionów osób. W czwartek w Hawanie liczącej prawie 2 miliony mieszkańców z braku prądu zawieszono zajęcia szkolne.  Przywrócenie dostaw energii przebiega powoli, częściowo z powodu braku paliwa spowodowanego blokadą dostaw ropy naftowej przez Stany Zjednoczone. Wiele osób nie ma światła nawet aż 22 godzin w ciągu dnia, szkoły są zamykane, a ludzie nie mają jak przygotować posiłków z resztek jedzenia, które mają. Siostrom udało się założyć panele fotowoltaiczne w czterech domach dzięki wsparciu przełożonych i projektom finansowanych przez Darczyńców.

Żywność i opieka zdrowotna

Koszty podstawowych produktów są ogromne. Worek ryżu kosztuje 30 tysięcy peso, co stanowi równowartość 5-6 miesięcznych pensji Kubańczyka. „Butelka oleju kosztuje 2 tysiące. Kilogram ryżu 600-700 peso, co wystarczy nieraz na jeden albo dwa obiady dla rodziny. Jesteśmy z ludźmi, rozdzielamy co mamy. Kończą się leki, medycyna się kończy.

Niedobory żywności i leków prowadzą do tragicznych skutków, ponieważ wzrasta liczba kradzieży (siostrom skradziono krowę z pastwiska), a szpitale nie leczą ludzi – brakuje leków i podstawowego wyposażenia. Jest duży problem z niedożywieniem, szczególnie dzieci, ale i dorosłych. Dwie kobiety będące w ciąży, zmarły 2-3 tygodnie przed terminem porodu. Zmarły razem z dziećmi z niedożywienia.

Pomagamy, jak możemy

Mimo trudności siostry kontynuują pracę. Prowadzą własne uprawy pomidorów, ogórków, sałaty, juki czy guawy. „Jesteśmy z ludźmi, rozdzielamy co mamy.” Realizują też projekty dożywiania we współpracy z zewnętrznymi organizacjami.

„Na drogę krzyżową przyszło 50 dzieciaków z rodzicami. To co miałam przygotowane, to były ciastka. Po dwa ciastka, takie suchary z solą. Nic więcej nie mogłyśmy im dać” – mówi siostra Anna – „ Podczas oratorium dajemy dzieciom mały chleb z jakąś pastą, albo też paczkę ciastek. Niewiele możemy dać, bo nie mam możliwości”.

S. Anna prosi o wsparcie modlitewne dla Kubańczyków: „Proszę włóżcie intencje w Drogę Krzyżową, bo to jest dla wielu ludzi krzyż nie do uniesienia.”