Jak jesteśmy blisko młodych w Mongolii?
W naszej placówce staramy się być obecni w ich codzienności: w nauce, we wzrastaniu, w kształtowaniu postaw odpowiedzialnego obywatela i człowieka sumienia. Ze względu na lokalne przepisy nie możemy otwarcie mówić dzieciom i młodzieży o religii ani wprost przybliżać Boga. Dlatego jeszcze większą rolę odgrywa świadectwo życia. Zamiast słów staramy się pokazywać wartości poprzez codzienne postawy, relacje i sposób bycia. To właśnie przykład ma kształtować dobre nawyki i wewnętrzne dojrzewanie młodego człowieka.
Szkoła i dom, które wychowują – charyzmat ks Bosko w Mongolii
Kościół w Mongolii jest bardzo młody, ma zaledwie 30 lat. W naszej szkole, do której uczęszcza około 300 uczniów, każdego dnia rozpoczynamy zajęcia tradycyjnym „słówkiem”. To krótki moment, w którym przekazujemy młodym myśli i wartości, które mają zapadać w żyzną glebę sumienia i z czasem przynosić dobre owoce. Jak w Ewangelii – jedni sieją, drudzy podlewają, a inni zbierają plon.
W domu dla chłopców z ulicy mamy jeszcze większe możliwości oddziaływania wychowawczego, ponieważ młodzież mieszka z nami na co dzień i uważnie obserwuje nasze życie. Widzą, jak rozwiązujemy problemy, jak traktujemy innych i jak żyjemy zgodnie z sumieniem.
Mimo ograniczeń i obostrzeń staramy się być blisko młodych każdego dnia. Towarzyszyć im, słuchać ich i pokazywać, że można żyć uczciwie, odpowiedzialnie i z szacunkiem do drugiego człowieka. Bo – jak mówi znane powiedzenie – słowa uczą, ale przykłady pociągają do działania.


Wychowanie przez obecność – historia Osochbajera
Osochbajer pochodzi z wielodzietnej rodziny, ma ośmioro rodzeństwa. Jego rodzina była niewydolna wychowawczo, dlatego on i jego młodszy brat zostali skierowani do naszego domu dla chłopców z ulicy. Na początku był nieufny, zamknięty w sobie i wycofany. Z biegiem czasu, obserwując naszą codzienność i żyjąc razem z nami, zaczął się otwierać.
Mieszkał z nami, uczył się odpowiedzialności i na miarę swoich możliwości, pomagał w wychowaniu młodszych chłopców z ośrodka. Z czasem zaczął odkrywać swoją życiową drogę. Po ukończeniu salezjańskiej szkoły zawodowej i odbyciu zasadniczej służby wojskowej zdał egzaminy i dostał się na studia. Choć ukończył już 18 lat i opuścił ośrodek, nadal wraca, odwiedza nas i chętnie pomaga, gdy tylko jest taka potrzeba.
br. Krzysztof Gniazdowski SDB
misjonarz w Ułan Bator, Mongolia








