Przez 9 kolejnych dni misjonarze salezjańscy z różnych krajów i kontynentów będą dzielić się swoim doświadczeniem. Opowiedzą, jak dziś realizują charyzmat św. Jana Bosko – poprzez obecność, wychowanie i codzienne towarzyszenie młodym. To historie prawdziwe, konkretne i pełne nadziei – historie dzieci i młodzieży, których życie realnie zmienia się dzięki obecności salezjanów.

 

Blisko młodych w Malawi. Edukacja, która zmienia życie

Ania Shire pochodziła z bardzo biednej rodziny. Zaniedbana dziewczynka, jakich wiele w malawijskich dzielnicach. Od szkoły podstawowej salezjanie wspierali jej rodziców, pomagając w opłacaniu czesnego i zapewniając podstawowe produkty żywnościowe. Rodzina mieszkała tuż obok misji, dlatego dzieci większość czasu spędzały na jej terenie – chłopcy grając w piłkę, dziewczynki skacząc w gumę.

W 2002 roku Ania ukończyła salezjańską szkołę zawodową jako sekretarka. Została zatrudniona na misji jako pierwsza bibliotekarka. Wraz z nią rozpoczęliśmy program Adopcji na Odległość we współpracy z Salezjańskim Ośrodkiem Misyjnym w Warszawie. Dziś Ania jest mamą trzech synów, nadal prowadzi Adopcję i pracuje jako księgowa na naszej misji w Lilongwe. Salezjanie są obecni w jej życiu od dzieciństwa aż po dorosłość.

Jej mąż, Józef Phelatu, również ukończył naszą szkołę zawodową i obecnie jest w niej zatrudniony.

Co robimy na placówce misyjnej w Lilongwe?

W stolicy Malawi, Lilongwe, prowadzimy parafię oraz szeroko zakrojoną pracę wychowawczą i edukacyjną. Jesteśmy blisko młodych poprzez:

  • dwie szkoły podstawowe, do których uczęszcza około 8 000 dzieci,
  • szkołę zawodową dla 1 000 młodych ludzi,
  • dzienne oratorium, z którego codziennie korzysta około 1 000 dzieci i młodzieży.

Towarzyszymy młodym w ich codzienności – w nauce, zabawie, modlitwie i przygotowaniu do dorosłego życia.

Charyzmat ks. Bosko w praktyce misyjnej

Misje dzisiaj to nie idea nawracania innych na katolicyzm, ale ewangelizowanie polegające na dawaniu świadectwa przykładem i słowem. Kolejność jest nie przypadkowa. Jak mówi przysłowie: „Słowa pouczają, a przykłady pociągają”. Od początku mojego misjonarskiego powołania czułem, to pod skórą, aby dawać przykład pracowitości, cierpliwości, dobroci i jednocześnie odważnie dzielić się Dobrą Nowiną o zbawieniu, o Jezusie Chrystusie.

Jako młody misjonarz rzucałem się w nurt pracy, „wykonując 300% normy”, co z czasem odbiło się na zdrowiu. Po 38 latach posługi sił jest mniej, ale przekonanie pozostało to samo: lepiej dać wędkę niż rybę.

Owoce po latach

Większość mojego salezjańskiego i kapłańskiego życia poświęciłem szkolnictwu. Dziś ogromną radością jest spotykanie byłych wychowanków jako odpowiedzialnych obywateli, pracowników, przedsiębiorców i rodziców. Młody człowiek docenia możliwości rozwoju jakie mu dały salezjańskie szkoły dopiero po latach. Sam wiele razy słyszałem::

„Jakby nie Don Bosko, dziś byłbym nikim.”
„Mój sukces zawdzięczam szkole salezjańskiej.”
„Tam nauczyłem się pracy i odpowiedzialności.”

Dzisiaj chlubią się ze swojego wychowania i chętnie wysyłają swoje dzieci do szkół salezjańskich. Widzą, że wychowanie w duchu ks. Bosko formuje ludzi uczciwych, sumiennych i odpowiedzialnych, a takich potrzebuje świat pracy.

Wdzięczność

Z całego serca dziękuję wszystkim darczyńcom, którzy modlitwą i wsparciem materialnym towarzyszą misjom salezjańskim. Bez Was to dzieło nie mogłoby się rozwijać.

Z Ave Maria

ks. Czesław Lenczuk SDB
misjonarz w Lilongwe, w Malawi