Ebolowa (stolica regionu) leży w samym sercu równikowych lasów. Miasto jest podzielone na dwie dzielnice. Liczy około 87 000 mieszkańców. Ludzie zajmują się głównie hodowlą, rybołówstwem i rolnictwem. Salezjanie prowadzą tutaj Centrum Kształcenia Zawodowego i Instytutu Technicznego im. Księdza Bosko i parafię Matki Bożej Fatimskiej.
Podopiecznym Adopcji na Odległość z instytutu opłacają całość lub część czesnego, wydają posiłki. Najuboższym misja zapewnia miejsce w internacie. Większość uczniów, kilkuset, pochodzi z terenów wiejskich i mają ograniczone możliwości finansowe, dlatego mają zapewnione podręczniki oraz materiały do ćwiczeń. Mogą z nich korzystać podczas zajęć lub wypożyczyć do nauki samodzielnej. Głównie to fachowe publikacje z matematyki, fizyki, chemii, języka francuskiego, mechaniki, elektryki, informatyki.

Adopcję na Odległość w Ebolowej prowadzimy od 2007 roku. Obecnie dyrektorem placówki jest ks. Kevin Kouhalama SDB z Kongo. Po raz pierwszy spotkał salezjanów w rodzinnym Pointe-Noire, gdy miał osiem lat. To właśnie w ich parafii otrzymał wszystkie sakramenty: chrzest, eucharystię, bierzmowanie i po latach kapłaństwo. Dzięki bliskiej relacji z salezjanami w oratorium i ich podejściu do młodzieży jako nastolatek podjął edukację zawodową. Ma wykształcenie techniczne, studiował mechanikę produkcji, co pozwoliło mu uzyskać kilka dyplomów z tej dziedziny.

Poznajcie dziś kilka historii podopiecznych, którzy bez Waszej pomocy nie mogliby chodzić do szkoły:

Elektryka i dług wdzięczności

W rodzinie jest nas siedmioro. Ojciec zajmuje się handlem, mama domem. Codziennie ciężko pracują, by się nami dobrze opiekować. Trud i wysiłki rodziców są dla mnie największą motywacją do nauki. Wcześniej uważałem, że jestem dla nich ciężarem. W ostatnich latach nie byłem dobrym synem, zamierzam to zmienić. Szkołę traktuję poważnie. Kiedy zdobędę zawód i pracę, odpłacę się za ich poświęcenie dla mnie, sióstr i braci. Szkoła to szansa na rozwój, osiągnięcie sukcesu. Chciałbym, aby rodzina mogła na mnie polegać, dlatego zobowiązuję się do dalszych wysiłków. – Donald, uczeń Salezjańskiej Szkoły Technicznej w Ebolowa na kierunku elektrycznym.

Dyplom mimo sieroctwa

Mam na imię Michel Joshdan, pochodzę z południowej części Kamerunu, z departamentu Mvila. Urodziłem się 22 lata temu w wiosce Ngalane. Rodziców straciłem przed ukończeniem piątego roku życia. Zaopiekowali się mną krewni ze strony matki i dali dach nad głową, wsparcie finansowe w szkole podstawowej w Abang. Kiedy trafiłem do szkoły średniej Don Bosco w Ebolowa, zostałem włączony do programu Adopcja na Odległość. Jestem za to wdzięczny, ponieważ niedawno odebrałem dyplom zawodowego elektryka. Obecnie odbywam wymagany staż. Dziadek, który jest na emeryturze, też trochę mi pomagał, choć musiał jednocześnie finansować pozostałych członków rodziny, co stanowiło dla niego duże obciążenie. Mam dobre wzory, jak trzeba pracować. Bardzo kocham bliskich. Rodzina nasza składa się z 16 osób: dziadka, babci, czterech wujków i dwóch ciotek. Niestety ciocia Ernestine zmarła cztery miesiące temu. Mam starszą siostrę Adele i siedmiu młodszych braci.

Dziewczyna w warsztacie samochodowym

Mieszkam z mamą i czterema braćmi, tata nie jest z nami. Chciałabym być kimś szanowanym, zostać piłkarzem zawodowym, jeśli Bóg pozwoli. Uczę się również, aby wyrwać rodzinę z cierpienia, ponieważ życie w ciągłej biedzie jest piętnem i poniżeniem. Zdobytą wiedzę wykorzystam w codziennym życiu. Jakie to wspaniałe, że ludzie w Polsce wierzą we mnie i przesyłają pieniądze na szkołę. Dziękuję. – Bella, uczennica pierwszej klasy mechaniki samochodowej salezjańskiej szkoły w Ebolowej.

Matura ponad siły finansowe

Mam na imię Charly, jestem uczniem klasy maturalnej w Instytucie Technicznym Don Bosco. Pochodzę z pięcioosobowej rodziny, jestem najstarszy z rodzeństwa. Mieszkam z rodzicami, którzy ciężko pracują, aby umożliwić realizację moich marzeń. Opłaty szkolne niestety przekraczają ich możliwości. Jesteśmy zżyci, wspieramy się w trudnościach. Prababcia, mądra kobieta, zawsze zachęcała mnie do nauki i przekraczania własnych granic. Tak samo mówią nam salezjanie. Kilka lat temu dostałem szansę edukacji bez opłat. To bardzo mnie zmotywowało. Chciałbym, aby rodzice byli ze mnie dumni. Wiedza teoretyczna i praktyczna pozwolą mi odnieść sukces zawodowy. Chciałbym też pomagać dzieciom w trudnej sytuacji. Jestem wdzięczny opiekunom Adopcji i rodzicom za wszystko, co dla mnie robicie.

Wejdź na stronę misjesalezjanie.pl/adopcja-na-odleglosc/ wypełnij deklarację i zostań Opiekunem Adopcyjnym!