W Kijowie życie codzienne stało się prawdziwym wyzwaniem z powodu częstych ostrzałów i długotrwałych przerw w dostawie prądu. W szkołach, domach i mieszkaniach ludzie walczą z zimnem, a nauczyciele starają się tworzyć bezpieczną przestrzeń dla dzieci i rodzin, dając im choć odrobinę normalności i nadziei. Przeczytajcie list s. Anna Zajączkowskiej, która prowadzi szkołę w Kijowie.
Sytuacja w Kijowie jest bardzo trudna. W wyniku częstych ostrzałów z Rosji, ucierpiało wiele budynków mieszkalnych, infrastruktura krytyczna, elektrownie. Mieszkańcy Kijowa nie mają prądu przez 2 – 4 doby z rzędu. W niektórych dzielnicach Kijowa i okolicach prąd jest dostarczany przez 3 – 5 godzin dziennie. W Kijowie jest wiele wieżowców, a wszystko działa na prąd – ogrzewanie, ciepła woda, kuchenka. Dlatego ludzie mają bardzo trudną sytuację, zwłaszcza osoby starsze, małe dzieci i kobiety w ciąży. Do tego przez całą zimę panują bardzo niskie temperatury. W domach ludzie mają temperaturę +8 +9 stopni, rury grzewcze zamarzały i pękały. W wielu domach nie będzie ogrzewania do końca sezonu grzewczego, ponieważ rury są uszkodzone.
Osoby, które mają taką możliwość, próbują kupić przenośne elektrownie. Jednak nie ma ich w sprzedaży, trzeba czekać dwa, trzy miesiące, płacąc 100% z góry i za duże pieniądze.
Wiele szkół nie działało od 25 grudnia do 1 lutego z powodu braku prądu i dużego zimna na zewnątrz. Obecnie wiele szkół działa online, ale dzieciom bardzo trudno jest połączyć się z lekcją, ponieważ nie mają prądu i internetu.
My pracujemy i rodzice są nam bardzo wdzięczni. W naszej szkole mamy generator, który działa codziennie przez 5 – 8 godzin. Jest to bardzo kosztowne, ponieważ potrzebujemy paliwa. Dziękujemy Bogu za Dobroczyńców, dzięki którym mamy generator, ponieważ podczas nauki mamy światło, internet i wodę. Ale generator musi odpoczywać co trzy godziny, więc kiedy go wyłączamy, wyłącza się wszystko inne wraz z kotłem i szkoła się ochładza. Dzisiaj w nocy tj. z 9/10 lutego, na zewnątrz było -18 stopni poniżej zera. Od 4 rano nie ma światła. Dlatego kocioł w szkole włączył się dopiero wtedy, gdy przyszliśmy do szkoły o 8.30 i włączyliśmy generator. W pomieszczeniu jest bardzo zimno, dzieci siedzą w kurtkach i czapkach.
Dzięki temu, że mamy generator, przychodzą do nas niektórzy rodzice, aby pracować online lub naładować akumulatory lub swoje przenośne elektrownie.
Do tego dochodzą alarmy powietrzne nie tylko w nocy, ale i w ciągu dnia. Jeśli alarmy pojawiają się podczas zajęć, musimy schodzić do schronu.
Ludzie są bardzo zmęczeni fizycznie i psychicznie, nie widzą przyszłości, są pełni strachu, niepokoju, popadają w depresję. Dzieci tracą koncentrację podczas nauki, często chorują.
W naszej szkole staramy się stworzyć wszystkie warunki, aby dzieci czuły się spokojne i bezpieczne: prowadzimy lekcje, karmimy smacznymi obiadami, organizujemy święta, różne turnieje sportowe.
Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy nas wspierają i pomagają. To podtrzymuje naszą nadzieję i dodaje otuchy.
s. Anna Zajączkowska
Kijów, Ukraina






