Madjibeye – Talitha kum

Wydaje Ci się, że życie traci sens. Może nie możesz znaleźć pracy, brakuje ci na jedzenie, nie masz gdzie mieszkać. A może choroba przygwoździła cię do łóżka lub patrzysz na cierpienie bliskich i nie wiesz jak im pomóc. A może umarła najbliższa ci osoba…

Beznadziejnie – powtarzasz każdego dnia.

Ludzie mówią, że jest za późno. Bóg nie pomoże. Zostaw Boga, bo zawracasz Mu głowę.

– Nie trać nadziei, wierz tylko – mówi Jezus.

Tłum współczuł. Nawet zapłakał nad naszym cierpieniem.

– Czemu płaczecie? – pyta Pan.

Wyśmiali Boga, że nie rozumie. Przecież jest już za późno na pomoc.

– Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań!

Wstała. Ludzie zdziwili się. Nie mogli pojąć tego co zobaczyli.

– Zaopiekujcie się nią – przykazał.

Jezus dba o naszą duszę. Leczy ją z ran, uczy przebaczenia i kochania. Dba też o nasze codzienne potrzeby.

Madjibeye myślała, że umarła. Bała się, że nie będzie mogła przyjąć chrztu, bo rodzina zmusiła ją do wzięcia udziału w praktykach wierzeń pogańskich. Usłyszała od ks. Artura, że Jezus czeka na nią. Dziewczynko wstań.
Pan jest blisko.

Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!». I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: “Dziewczynko, mówię ci, wstań!” Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Mk 5, 35-43

PODZIEL SIĘ
Następny artykułBohoto – dziecko niewolnik